Pomimo, że spędziłem już w Japonii ponad 12 lat, pewne rzeczy, które napotykam w tym miłym kraju są nadal dla mnie niejasne. W pobliżu budynku, w którym mieszkam, znajduje się dość tajemniczy ugór. Od ponad dziesięciu lat, przechodzę codziennie obok niego i zawsze wygląda tak samo: patrz fotka. No, prawie tak samo. Co jakieś dwa lub trzy miesiące, pojawia się na nim znany mi z widzenia tubylec jadący na małym traktorku. Sumiennie zaoruje cały ugór i odjeżdża w nieznane. Jakieś 200 metrów dalej znajduje się inny, na którym ten sam tubylec z zapałem uprawia przeróżne warzywa (yasai 菜 - やさい po japońsku).
Nie jestem rolnikiem, ale słyszałem, że dobrze jest, powiedzmy co drugi rok, zostawić ziemię w spokoju, aby sobie ‘odsapnęła’. Czyli zastosować płodozmian. Ale jaki ma sens czynić tak przez ponad dziesięć lat z rzędu? No i dlaczego, tylko niektóre ugory zasługują na takie wyróżnienie?
Po wysłaniu tej historyjki do grupy moich Kolegów licealnych, co w czasie pobytu w Japonii czyniłem dość regularnie, otrzymałem odpowiedź od jednego z nich.
Jego zdaniem, na rzeczonym ugorze były uprawiane szparagi których zbioru należy dokonywać nocą, aby nie zmieniły barwy z białej na zieloną. Od urodzenia do ukończenia trzydziestki mieszkałem w Polsce. W tym okresie, szparagi dostępne czasami w polskich sklepach były rzeczywiście białe. Jednak w krajach, w których mieszkałem po wyjeździe z ojczyzny często widywałem szparagi obojga kolorów: białe i zielone. Te drugie były zazwyczaj tańsze. Pomyślałem więc, że mój Kolega licealny mógł mieć rację. Będąc z zawodu naukowcem postanowiłem sprawdzić doświadczalnie metodą obserwacji czy to prawda. Zacząłem obserwować wspomniany ugór w dzień i w nocy. W dzień, oprócz zaorywania, niczego na nim nie sadzono. W nocy, niczego nie zbierano. A zatem, mój Kolega nie miał racji.
Do końca mojego pobytu w Japonii nie udało mi się wyjaśnić tej rolniczej zagadki:-).

![]()
by © Alfred E. Szmidt